Sposób na Rosję

Drukuj

Ciekawego wywiadu udzielił niedawno „Washington Post” król Jordanii, Abdullah II. Skupiając się na sprawach Bliskiego Wschodu, nie omieszkał podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat Rosji, jej obecności w regionie i sposobu, w jaki należy z nią rozmawiać. Może to być cenna lekcja dla przywódców Zachodu, a dla polskich decydentów i komentatorów dowód na to, że z Rosją należy prowadzić dialog, a nie się na nią obrażać.

Otóż Król Abdullah, postać nietuzinkowa i dysponująca doskonałym przeglądem sytuacji strategicznej na Bliskim Wschodzie, twierdzi, że Kreml racjonalnie myśli o swoich interesach i dobrze wie do czego dąży. W jego przekonaniu dla Rosji kwestie Syrii, wschodniej Ukrainy i Krymu stanowią jedną całość. Nie są – jak często można usłyszeć w Polsce – bezładnymi elementami awanturniczej i imperialnej polityki zagranicznej. Wręcz przeciwnie. „Moskwa rozgrywa tę grę na trzech poziomach – ważny jest dla niej Krym, ważna jest Syria i ważna jest Ukraina”. I dalej „Amerykanie i Europejczycy muszą rozmawiać z Rosjanami o wszystkich tych kwestiach równocześnie – kiedy dojdzie do porozumienia w kwestii Krymu, Rosja będzie dużo bardziej chętna do ustępstw w Syrii”.

Dla Putina rzeczywiście Krym, wschodnia Ukraina i Syria są elementami tej samej układanki, której kształt jest w dużej mierze wymuszony przez działania Zachodu. Zajmując Krym, Putin dał wyraźnie do zrozumienia, że dalsze rozszerzenie NATO i UE jest wykluczone. Podsycając do dziś konflikt na wschodzie Ukrainy, daje sobie strategiczną głębię, którą wykorzysta kiedy Zachód będzie chciał rozmawiać o Krymie. Gdy wysyłał swoje wojska do Syrii, cele również były jasno nakreślone – wypełnić próżnię pozostawioną przez Amerykanów, zagwarantować, że Asad nie zostanie zastąpiony przez przywódcę proamerykańskiego i powoli likwidować matecznik islamskich terrorystów, z którymi Rosja ma duży problem.

Nie wiadomo kiedy Stany Zjednoczone zaprezentują równie spójną koncepcję radzenia sobie z najważniejszym wyzwaniami w polityce zagranicznej. Nie udało się Obamie i nic na razie nie wskazuje, żeby udało się Trumpowi. Nie wiadomo też kiedy dojdą do wniosku, że ścieżka dyplomatyczna w kontaktach z Rosją nie jest jeszcze zamknięta.

Im szybciej nowa administracja zainteresuje się słowami króla Abdullaha, tym prędzej będzie mogła w pełni skupić się na największym zagrożeniu dla swoich interesów – rosnącej potędze Chin. W obliczu tego wyzwania, Ameryka nie może sobie pozwolić na dalsze konflikty z Kremlem. Skuteczny sposób na Rosję? Zacząć z nią rozmawiać, uwzględniając wielopłaszczyznowość jej interesów.

Czytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>